O Funduszach lokalnych – Arkadiusz Jachimowicz

Co to jest fundusz lokalny

Fundusz lokalny1 jest szczególnym rodzajem organizacji pozarządowej zorientowanej na rozwój lokalny. Pierwsze tego rodzaju organizacje pojawiły się w Polsce pod koniec 2000 roku w ramach pilotażowego programu Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, a zwłaszcza programu tworzenia funduszy lokalnych autorstwa Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce2. Obecnie jest ich w Polsce około dwudziestu, z czego osiem utworzyło w 2008 roku Federację Funduszy Lokalnych w Polsce, jako kontynuatorkę Sieci Funduszy Lokalnych powołaną jako luźne porozumienie w roku 2000.  

Fundusze lokalne wzorowane są na amerykańskich „community foundations”, które pojawiły się w Stanach Zjednoczonych na początku ubiegłego wieku i do dziś z powodzeniem pełnią swoją ważną rolę w społecznościach lokalnych.   

Aby spełniać swoją rolę, fundusz lokalny musi charakteryzować się poniższymi cechami: 

  • działa na ściśle określonym terenie (miasto, gmina, powiat, kilka gmin lub powiatów, region, województwo), w realiach polskich nie przekracza terenu województwa;
  • tworzy nienaruszalny kapitał żelazny (gromadzi środki finansowe, z których nie może finansować swojej bieżącej działalności), inwestuje kapitał za pomocą bezpiecznych instrumentów finansowych, uzyskany z kapitału dochód przeznacza na finansowanie działalności statutowej i administrację, tworzy w ten sposób swoisty lokalny bank finansujący inicjatywy obywatelskie;
  • tworzy wewnętrzne fundusze składowe, zarządza nimi współpracując przy tym z ich fundatorami;
  • świadczy usługi dla darczyńców – drobnych, średnich i największych. Wśród darczyńców są zwykli mieszkańcy, przedsiębiorcy, zamożne osoby prywatne, szefowie firm itp.;
  • zarządzany jest w sposób partycypacyjny – poszczególne decyzje podejmują odpowiednie gremia osób (organy) – Rada Fundacji, Zarząd, Komisje, Kapituły itp.;
  • jest transparentny – wszelkie decyzje merytoryczne i finansowe są upubliczniane przede wszystkim na stronie internetowej i w raportach rocznych;
  • jest organizacją pożytku publicznego, co oznacza, że wyeliminowany jest wewnętrzny konflikt interesów (m. in. w kontekście relacji pomiędzy zarządem a organem nadzoru), oraz że może korzystać z profitów płynących z tego statusu: m.in. pozyskiwać wpłaty z tzw. „1 %”;
  • gromadzi wiedzę na temat problemów społecznych w swojej społeczności, prowadzi badania tej społeczności, tworzy wewnętrzne programy, które mają na celu zmniejszanie problemów lub inicjowanie nowych rozwiązań zmierzających do rozwoju społeczno-gospodarczego;
  • jest kreatywny – skupia zasoby swoje i społeczności lokalnej w celu elastycznego reagowania na najważniejsze aktualnie problemy społeczne, 
  • nie realizuje projektów „swoimi rękami”, jego narzędziem pracy są pieniądze, fundusz uruchamiając je w postaci grantów i stypendiów uruchamia konkretne procesy, które zmieniają rzeczywistość według jego zamysłu;
  • jego partnerami w pracy na rzecz rozwoju społeczności są przede wszystkim organizacje pozarządowe, w mniejszym stopniu podmioty administracji publicznej (szkoły, przedszkola, świetlice, biblioteki itp.);
  • rozwija wśród mieszkańców i darczyńców umiłowanie do małej ojczyzny, w ten sposób nakłania ich do inwestowania ich filantropijnych pieniędzy w rozwój tej właśnie ojczyzny;
  • jest swoistym liderem w społeczności lokalnej, w pewnej mierze kierunkuje jej rozwój, skupia potencjał finansowy, kapitał ludzki i społeczny, tworzy więzi społeczne, buduje zaufanie;
  • jest apolityczny, współpracuje z samorządem lokalnym na zasadzie partnerskiej, nie klientystycznej, dba o swoją niezależność i wiarygodność. 

Jeżeli fundusz lokalny zrezygnuje z powyższych cech, wtedy staje się bardziej lub mniej przeciętną organizacją pozarządową. 

Powyższe zasady zostały przetestowane przez niemal sto lat działalności najstarszych funduszy lokalnych w Stanach Zjednoczonych, a także przez dziesięć lat pracy funduszy polskich, są sprawdzone i skuteczne.  

W województwie warmińsko-mazurskim, jednym z najbiedniejszych w kraju, są cztery fundusze lokalne (sic!): w Lidzbarku Warmińskim (pierwszy w Polsce!), Nidzicy, Elblągu i Gołdapi. Trzy z nich są członkami Sieci Wspierania Rozwoju Lokalnego Województwa Warmińsko-Mazurskiego HEROLD.  

Zanim zapadnie decyzja

Uważam, że każda większa społeczność lokalna powinna dążyć do utworzenia swojego funduszu lokalnego. To niezastąpione i perspektywiczne narzędzie rozwoju. Warto dokonać tego jak najszybciej – wtedy też szybciej pojawią się pierwsze owoce. Ale też nie wolno popełnić falstartu, bo po porażce, kolejny start będzie zdecydowanie trudniejszy.

Osoby, które zdecydują się na tworzenie funduszu, muszą być głęboko przekonane o potrzebie i powodzeniu tej inicjatywy. Związane jest to m.in. z koniecznością dogłębnego poznania specyfiki tego rodzaju organizacji i samoedukacji w tym zakresie3. Kto pozna fundusz lokalny, ten się w nim zakocha – powiedział jeden burmistrz i miał rację: znam szefów funduszy, którzy są zafascynowani, tym co robią. Ludzie, którzy powołują fundusz muszą być w nim zakochani. 

Na początku należy sprawdzić czy społeczność lokalna ma odpowiednie zasoby ludzkie, finansowe i materialne, aby inicjatywa była skazana na sukces. W tym celu należy zgromadzić sporo danych o specyfice społeczności i przeprowadzić szereg rozmów z kluczowymi osobami: przedstawicielami samorządu i administracji publicznej, przedsiębiorcami, liderami organizacji pozarządowych, dziennikarzami, księżmi, artystami i innymi lokalnymi autorytetami. Warto przygotować zarys inicjatywy w formie pisemnej, aby zostawiać materialny ślad pomysłu. Należy pytać o stosunek do utworzenia funduszu, możliwość jego powstania, szanse na rozwój, możliwą pomoc finansową i materialną, o osoby, które mogłyby inicjatywę poprzeć i poprowadzić, o organizację czy instytucję, która mogłaby bezpośrednio w tym pomóc.  

Należy także zbadać główne problemy lokalne i wynikające z nich potrzeby. To przecież dla ich zaspokajania ma być utworzony fundusz.  

Efekty przeprowadzenia kilkudziesięciu rozmów oraz analiza zgromadzonych materiałów dokonana podczas spotkań grupy inicjatywnej powinna dać odpowiedź czy nadszedł czas na tworzenie funduszu, czy jeszcze należy poczekać.

Do oceny trzeba podejść na chłodno, biorąc pod uwagę fakt, że rzeczywistość jest trudniejsza niż z reguły optymistyczne przewidywania. Lepiej odczekać rok, niż skazywać się na ryzyko porażki. Tu musi być pewność sukcesu.

Warunki powodzenia

Fundusze lokalne powinny być w pierwszym rzędzie tworzone tam, gdzie jest odpowiednia zasobność społeczności lokalnej (osób i firm) oraz gdzie przebywa garść osób otwartych na nowe inicjatywy, myślących kategoriami dobra wspólnego, będących autorytetami w swoich środowiskach i których można przekonać do nowej inicjatywy. Wydawałoby się, że w małych, raczej ubogich  środowiskach tworzenie funduszu lokalnego skazane jest na niepowodzenie, jednak przykłady dowodzą, że wiele zależy od liderów funduszu, którzy potrafią pozyskać środki finansowe także spoza tej społeczności. Nie jest to jednak regułą i zdecydowanie łatwiej gromadzić środki w społecznościach większych (począwszy od kilkudziesięciotysięcznych miast) i bardziej zasobnych. M.in. w większych miastach istnieje możliwość dokonania zbiórki publicznej w hipermarketach, działa większa ilość przedsiębiorców, firm i banków, są szkoły i uczelnie, można stosować więcej metod fundraisingowych. Istotna jest również jakość pracy władz lokalnych: jeżeli pojawiają się przepychanki personalne i polityczne – szanse maleją. Jeżeli organizacje pozarządowe są słabe, rozproszone i roszczeniowe – fundusz nie będzie miał partnera do realizacji swoich zamierzeń, to również słaba strona. 

Kiedy grozi porażka

Idea funduszu lokalnego jest bardzo zaraźliwa. Ludziom podoba się to, że organizacja tworzy kapitał żelazny, że udziela granty i stypendia, że jest rozpoznawalna i szanowana. Za tym wszystkim oczywiście kryją się lata wytężonej pracy, bo samo nic nie przychodzi, ale ten kolorowy obrazek jest pociągający.

Niezwykle ważne jest kto zabiera się za tworzenie funduszu lokalnego. Jeżeli jest to osoba, która chce zbić w ten sposób jakiś swój kapitał: polityczny, samorządowy czy nie daj Boże finansowy – rzecz skazana jest na porażkę. Społeczność prędzej czy później wyczuje taką postawę i nie zainwestuje swoich pieniędzy i wysiłku. W dodatku sama idea funduszu będzie przez długi czas skompromitowana. Podobnie się stanie, jeżeli inicjatorem będzie osoba nieznana, bez przeszłości, anonimowa, nawet jeżeli ubierze się w nazwę organizacji pozarządowej. Być może po okresie wielu wysiłków dopnie swego, ale fundusz to nie robota dla jednej osoby, fundusz tworzony jest przez społeczność, przez jej najszlachetniejszych przedstawicieli.

Jeżeli natomiast weźmie się za to samorząd, sądząc że utworzy cudowne antidotum na lokalne bolączki – również się przeliczy, funduszu nie zbudują urzędnicy4. Czasami wystarczy że nie będą przeszkadzać, a generalnie powinni stać dyskretnie z tyłu i pomagać w sytuacjach tego wymagających, aby pomóc w prawdziwej potrzebie i nie ubezwłasnowolnić (czy rozleniwić) organizacji nadmierną opiekuńczością. Czyli stara mądra zasada pomocniczości.

Samorząd jest ważnym partnerem przy tworzeniu funduszu – wszystkie „stare” fundusze lokalne były solidnie wsparte o samorząd, ale też bywa to partner trudny, liczący na przyszłe profity polityczne, czego należy zdecydowanie unikać. 

Wszelkie działania chaotyczne, nieprzejrzyste, promujące nadmiernie jedną osobę czy organizację, zahaczające o politykę czy prywatę – na długo niszczą szlachetną ideę funduszu lokalnego.   

Ojcowie-założyciele

Nie wolno doprowadzić do zawłaszczenia idei funduszu przez jedną czy dwie osoby, inicjatywa musi być szeroka, aby jak najwięcej osób czuło się jej „ojcami”.

Fundusz lokalny powinna zakładać grupa 5-10 zmotywowanych osób, rozpoznawalnych w społeczności lokalnej, o ugruntowanej pozycji, z autorytetem, co do których nie można mieć wątpliwości, że będą pracować na rzecz dobra wspólnego. Mało tego, ci ludzie pierwsi powinni wpłacić darowizny finansowe na kapitał żelazny, tyle, ile każdego stać.

Powinna być to drużyna mająca w składzie osoby o różnej profesji, pochodzące z różnych środowisk. Dobrze, gdy pojawią się trzy sektory: administracji, biznesu i organizacji pozarządowych (przedstawiciel samorządu i to z górnej półki, przedsiębiorca, bankier, lider organizacji pozarządowej, lekarz, dziennikarz, ksiądz, pisarz itp.). Powinien pojawić się też człowiek do codziennej roboty – dość jeszcze trudno o takich w naszej rzeczywistości – który będzie przygotowywał przedpole dla tych z reguły zajętych osób z grupy inicjatywnej. Osoba ta może zostać w przyszłości dyrektorem funduszu i może w nim wykreować swoje miejsce pracy. Oczywiście najważniejsze przy tym są jej predyspozycje, a nie np. pokrewieństwo z burmistrzem.  

Gdy zapadnie decyzja

Gdy grupa inicjatywna dokona rozeznania w społeczności lokalnej i stwierdzi, że warto tworzyć fundusz lokalny (tu należy wsłuchać się w głos biznesu, on wie co mówi, organizacje pozarządowe bywają stronnicze, bo to w dużej mierze dla ich dobra skierowany będzie cały wysiłek), należy opracować strategię tworzenia nowej organizacji. Może się zmieścić na kartce papieru, byle była realna, konkretna, z określeniem celów, z podziałem zadań na odpowiedzialne osoby i zawierająca harmonogram. Istotne jest określenie misji funduszu – jednego zdania, które streszcza perspektywiczny cel zamierzenia5.

Należy przede wszystkim określić gdzie i na jakich zasadach można fundusz inkubować, czyli doprowadzić do względnej samodzielności. Warto pozyskać w tym celu sprawną organizację pozarządową (administrację odradzam, choć instytucje samorządowe – czemu nie?, biznes raczej trudno będzie namówić), która przez kilka miesięcy będzie pomagała urzeczywistnić się inicjatywie: udostępni biurko z telefonem, ksero, salę na spotkania. To znakomicie ułatwi start. Pojawią się pewnie też pomysły, aby ta organizacja prowadziła fundusz jako swój wydzielony program. Jestem temu przeciwny. Uważam, że fundusz powinien jak najszybciej uzyskać osobowość prawną i samodzielnie budować swój wizerunek.

Forma prawna – fundacja

Jestem zdecydowanym zwolennikiem tego, aby fundusze lokalne posiadały formę prawną fundacji. Z samej istoty fundacji wynika bowiem, iż powinna dysponować majątkiem. Istotą i wartością stowarzyszeń natomiast jest to, że posiadają członków. Ale przecież – fundusz lokalny, to kapitał, majątek, a więc fundacja.

Fundacje, jako podmioty prawne, znane są w Polsce już od średniowiecza. Zaopatrzone w majątek, zgodnie z wolą fundatora spełniały ważne społeczne funkcje, a niemało z nich przetrwało nawet po kilkaset lat. Wiele fundacji dysponowało tzw. “funduszami wieczystymi”, przychody z których finansowały cele społeczne wskazane przez darczyńcę: np. edukację młodych osób, rozwój sztuki, ochronkę, muzeum czy bibliotekę.

W Polsce, w działalności fundacji pojawiła się trzydziestoletnia przerwa, kiedy to władze stwierdziły, że przecież socjalistyczne państwo realizuje wszystkie społeczne cele i – dekretem z 1952 roku zlikwidowało fundacje, oczywiście przejmując ich majątek. Kiedy na początku lat osiemdziesiątych okazało się, że państwo jest jednak zdecydowanie niewydolne, w 1984 roku parlament przyjął ustawę o fundacjach. Bezpośrednią przyczyną tej decyzji były starania Kościoła katolickiego o powołanie fundacji wspierającej rozwój rolnictwa.

Ustawa o fundacjach określa podstawowe elementy statutu. Jeżeli chodzi o określenie celów i sposobów ich realizacji warto nad nimi popracować metodą warsztatową w grupie założycielskiej. Niech jak najwięcej osób czuje się ojcami-założycielami. 

Przy formułowaniu celów należy pamiętać o najważniejszych problemach lokalnych. I tak: jeżeli problemem jest niski poziom wykształcenia mieszkańców, to celem powinno być zwiększenie poziomu wykształcenia; w jaki sposób? poprzez fundowanie stypendiów lub finansowanie szkoleń, lub jeszcze inną metodę.  Tak więc z istniejących bądź przewidywanych problemów powinniśmy wywieść cele, a zastanawiając się nad sposobami ich realizacji – określić działania.    

Oczywiście warto też zajrzeć do statutów już zarejestrowanych funduszy lokalnych. Należy jednak wziąć od uwagę to, że decyzje sędziów są różne i to, co przejdzie u jednego, nie uzyska akceptacji u innych. Np. fundamentalna sprawa dla funduszu, jaką jest zabezpieczenie zapisem statutowym nienaruszalności kapitału żelaznego w jednym statucie się pojawia, w innym nie6

Z doświadczenia wynika, że cele statutowe powinny być szerokie, aby nie tamowały podejmowanych w przyszłości działań. Fundusz oddziaływuje na rozwój lokalny, a ten ma bardzo wiele wymiarów: od rozwoju przedsiębiorczości, poprzez ekologię po rozwój kultury.  Cele te muszą być jednocześnie zgodne z zapisami Ustawy o działalności pożytku publicznego w zakresie dwudziestu pięciu obszarów pożytku publicznego, ponieważ oczywiście fundusz powinien jak najszybciej uzyskać status organizacji pożytku publicznego. Należy pamiętać aby cały statut był dostosowany do tego statusu: musi pojawić się Rada Fundacji jako organ nadzoru, należy zapewnić rozdział funkcji zarządczej od kontrolnej itd7

Formy realizacji celów (działań) należy określić biorąc pod uwagę specyfikę tej organizacji. Na pewno należy wpisać możliwość dofinansowywania działań statutowych organizacji pozarządowych (udzielania grantów organizacjom), bo taka działalność będzie prowadzona, udzielanie stypendiów, prowadzenie szkoleń, działalność charytatywna, wydawnicza etc.

Nie sądzę, aby fundusze lokalne powinny prowadzić działalność gospodarczą, choć nie wykluczam takiej konieczności. Decyzja w tym zakresie powinna być podjęta po głębokim namyśle8. Jeżeli już na etapie konstruowania statutu pojawią się przesłanki, że kiedyś działalność gospodarcza może się przydać, warto zapisać, że fundusz może prowadzić taką działalność po podjęciu uchwały przez Radę Fundacji. Oznacza to, że działalności można nigdy nie rozpocząć, ale furtka jest. Warto dodać, że fundacje, które z założenia będą prowadzić działalność gospodarczą, mają zdecydowanie większe trudności w rejestracji sądowej.  

Organizacje pożytku publicznego mogą prowadzić działalność gospodarczą (nie przerastającą działalności statutowej), a także działalność statutową odpłatną9. Nie jest ona jeszcze popularna, ale pozwala na swobodniejszą działalność finansową bez wchodzenia w zarejestrowaną działalność gospodarczą.

Jako, że nazwy ministerstw zmieniają się jak rękawiczki, warto zapisać, że nadzór nad działalnością fundacji sprawuje Minister właściwy do spraw zabezpieczenia społecznego. 

Organami fundacji jest zarząd i nadzorująca go Rada Fundacji. Można tworzyć dodatkowe organy decyzyjne (Rada Fundatorów, Rada Sponsorów itp.), ale nie jest to konieczne. Należy natomiast założyć istnienie komisji, ponieważ są one naprawdę potrzebne. 

Należy opisać relacje zarządu w stosunku do organu nadzorczego (rady fundacji) zgodnie z Ustawą o działalności pożytku publicznego, nie może być tu m. in. relacji pokrewieństwa, powinowactwa i podległości służbowej. Musi być również odpowiednio opisana kwestia udzielania pożyczek przez fundację, przekazywania i wykorzystywania jej majątku oraz zakupu na szczególnych zasadach towarów lub usług. Bez tych zapisów nie otrzyma się statusu organizacji pożytku publicznego.

Nie wolno zapomnieć o wpisanie w statut możliwości zmiany zapisów statutu, bo znam fundacje, które o tym zapomniały i mają związane ręce.

W statucie należy zapisać, że członkowie organu nadzoru pracują nieodpłatnie, można natomiast zatrudniać członków zarządu10.  

Fundatorzy

Fundatorów – czyli osób i podmiotów prawnych zakładających fundację, powinno być kilku. Co prawda im ich więcej, tym bardziej komplikuje się kwestia rejestracji – trzeba dostarczyć uchwały organów stanowiących, ich przedstawiciele muszą być obecni przy niektórych czynnościach itp. Sądzę, że minimum to trzech fundatorów11. Pewnie z każdym kolejnym wkracza groźba chaosu, chyba że organizator jest bardzo sprawny i potrafi nad nim zapanować. Trzeba jednak pamiętać, że wartością jest wielość podmiotów tworzących fundusz.

Pierwszą czynnością przy rejestracji fundacji jest wyrażenie woli jej założenia przez fundatorów przed notariuszem, który tę wolę opisuje w akcie notarialnym. Uwaga – przed wizytą u notariusza musi być sporządzony statut fundacji. Ponadto właśnie przed notariuszem fundatorzy deklarują wkład finansowy lub materialny na rzecz fundacji12. Akt notarialny o założeniu fundacji jest podstawą do wypełnienia stosownych formularzy rejestracyjnych Krajowego Rejestru Sądowego (KRS, dostępnych na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości) i przesłania ich do Sądu Rejestrowego w Warszawie13. Nie należy ubiegać się o status organizacji pożytku publicznego wraz z wnioskiem o rejestrację organizacji. Sądy stosują zasadę, że organizacja najpierw musi udowodnić swoją działalność w obszarze pożytku publicznego, dopiero potem sąd może to usankcjonować nadaniem statusu. Projekt nowelizacji Ustawy o działalności pożytku publicznego zakłada możliwość uzyskania statusu dopiero po dwóch latach działalności organizacji w sferze pożytku publicznego.

Przy zakładaniu stowarzyszenia procedura jest inna14.

Kawa i pączki

Rejestracja funduszu lokalnego – która może trwać wraz z rozeznaniem sytuacji i pozyskaniem fundatorów-założycieli około roku – jest pierwszym, bodaj najłatwiejszym etapem. Kolejny etap to „kawa i pączki”, czyli przeprowadzenie dziesiątków rozmów z różnymi ludźmi, i to wcale nie tylko z tymi, którzy dają pieniądze. Należy zapoznać z nową organizacją bardzo wiele osób, uzyskać ich kredyt zaufania, pozyskać dla nowej idei. Jest to trudne w sytuacji, kiedy fundusz nie ma jeszcze swoich osiągnięć. Dlatego potrzebny jest sukces. Należy go wykreować korzystając z zasobów jakimi dysonują ludzie funduszu: ktoś zna biznesmenów – może pozyskać pieniądze, usługi lub pomoc materialną potrzebną do zorganizowania np. zbiórki publicznej, dyrektor szkoły może zachęcić swoich uczniów do uczestnictwa w tejże zbiórce, dziennikarz nagłośni akcję, prawnik opracuje wniosek o pozwolenie na zbiórkę, radny namówi samorząd do pomocy itp.

Dość atrakcyjnym sposobem, na który w dodatku stosunkowo łatwo pozyskać darczyńców, nawet instytucjonalnych15, są programy stypendialne. Wręczanie decyzji stypendialnych to sympatyczny moment, na który da się skusić wiele osób. Warto od tego zaczynać. Można zorganizować zbiórkę publiczną na rzecz dzieci, a najlepiej konkretnego dziecka. Można ogłosić konkurs na darczyńcę czy filantropa roku. Należy pamiętać, że te pierwsze działania wymagać będą wielu wysiłków, a owoce pojawią się po jakimś czasie.

Istotna jest promocja funduszu – stąd ważne są przyjaźnie z dziennikarzami i umiejętność podsyłania im atrakcyjnych tematów; należy promować nową ideę w mediach, ale najlepszy skutek przynoszą konkretne, nagłaśniane przez media akcje. 

Co roku ilość działań należy zwiększać, biorąc jednak pod uwagę ograniczone zwykle możliwości pracujących – zwykle wolontarystycznie – osób. 

Uważam, że od samego początku do prowadzenia funduszu powinna być zatrudniona odpowiednia osoba. Zdaję sobie sprawę, że dość trudne będzie zapewnienie jej wynagrodzenia, ale rozwój organizacji nabiera wtedy dynamiki. (Być może warto pozyskać na to środki z samorządu lokalnego w formie grantu na tworzenie nowej organizacji, gdzie zawarte będą koszty zatrudnienia koordynatora. Projekt pisze organizacja inkubująca). Oczywiście niezbędna jest osoba prowadząca księgowość (tu można posiłkować się zaprzyjaźnionym biurem rachunkowym).

Struktura wewnętrzna

Wraz z rejestracją funduszu należy budować jego strukturę wewnętrzną zapraszając do współpracy osoby zaufania publicznego. Z reguły rzecz wygląda podobnie: organem nadrzędnym i kontrolnym jest kilku lub kilkunastoosobowa Rada Fundacji (rada fundatorów), organem wykonawczym jest kolegialny zarząd (z reguły co najmniej jedna osoba zarządu jest zatrudniona), ponadto są pracownicy (na pewno księgowa, mogą być zatrudniani koordynatorzy projektów na umowy zlecenia), stażyści i wolontariusze. Rada i zarząd pracują na podstawie regulaminów16, które należy opracować i przyjąć uchwałą Rady Fundacji. Na podstawie regulaminów działają również komisje: grantowa, stypendialna, finansowa, promocji17 i inne. Do komisji należy zapraszać osoby zaufania publicznego, które po jakimś czasie mogą wejść w skład rady lub zarządu. Wraz z pojawieniem się konkursów np. na filantropa roku, pojawia się kilkuosobowa kapituła, to również znakomity sposób na wiązanie ludzi z funduszem. W ogóle w ramach funduszu powinno pracować jak najwięcej osób, nawet jeżeli ta praca polegała będzie na dwugodzinnym spotkaniu dwa lub trzy razy do roku18. Tworzenie więzi jak największej ilości osób z funduszem jest podstawą sukcesu.

Każdej pozyskanej osobie należy proponować przekazanie nawet niewielkiej darowizny na rzecz funduszu, jednak tak, aby nadmiernymi żądaniami nie wystraszyć jej od współpracy, ale aby nauczyć ofiarności. Osoby, które przekazały darowiznę na fundusz mogą odważniej prosić inne osoby o wpłaty. Najmniej odczuwalną „darowizną19”, o którą można na pewno prosić, jest jedna setna podatku od osób fizycznych, tzw. 1 %, który może być przekazywany na organizację pożytku publicznego. 

Zarządzanie finansami

Fundusze lokalne muszą specjalizować się w zarządzaniu swoimi i powierzonymi pieniędzmi.  Muszą wiedzieć jak je inwestować przy pomocy najkorzystniejszych instrumentów finansowych, mając przy tym na uwadze zasadę, że pierwsze jest bezpieczeństwo inwestowania, niż dochodowość20. Dobrze jest współpracować w tym zakresie z zaprzyjaźnionym bankiem, ale należy uważać, aby „zaprzyjaźnienie” to nie powodowało uzależnienia od jednego banku, który niekoniecznie musi mieć dla nas zawsze najkorzystniejszą ofertę. Najwłaściwsze jest pozyskanie ofert od kilku banków i dokonanie wyboru we współpracy z komisją finansową, w której zasiadają fachowcy od bankowości i inwestowania.

Zarządzanie finansami musi się opierać na wewnętrznym regulaminie zarządzania finansami funduszu, w którym opisane są szczegółowe procedury postępowania z różnego rodzaju wpływami finansowymi. 

Dość fundamentalną decyzją będzie wypracowanie zasady podziału dochodu z kapitału żelaznego, tzn. jaka część z dochodu będzie przeznaczana na działalność statutową, jaka na utrzymanie funduszu, a jaka ewentualnie reinwestowana21. Konfiguracje mogą być tu różne i będą się zmieniały wraz ze wzrostem kapitału żelaznego. Na samym początku, kiedy kapitał będzie niewielki, a potrzeby ogromne, będzie się pojawiała chęć przekazania znacznej części dochodu na utrzymanie funduszu (płace, telefon, wynajem biura), a jest to bodaj najtrudniejsza kwestia do sfinansowania. Ale z drugiej strony, muszą być prowadzone programy grantowe i stypendialne, aby realizować misję i wzmacniać wizerunek funduszu – i na to również potrzebne są środki. Rzecz wymaga przedyskutowania i dużej rozwagi.

Skąd wziąć pierwszy milion

Nowo tworzone fundusze lokalne nie mają niestety komfortu dofinansowania kapitału żelaznego poprzez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce, która w ramach programu „grosz do grosza” przekazała swego czasu w ten sposób pierwszym funduszom kilka milionów złotych22. (Stąd też pewnie pojawił taki interesujący wizerunek zasobnych – jak na polskie warunki – funduszy lokalnych dysponujących kapitałem żelaznym rzędu kilkuset tysięcy złotych. 

Skąd wziąć pieniądze na kapitał żelazny? To podstawowe pytanie, jakie stawiają sobie inicjatorzy nowych funduszy lokalnych. Doświadczenie pokazuje, że łatwo nie jest.

Pamiętam wizytę w powstającym funduszu lokalnym w miasteczku Lebanon w stanie Ohio (zresztą kolebce funduszy lokalnych), gdzie dwóch dżentelmenów opowiadało, jak to zaczynają tworzyć fundusz lokalny dysponując – bagatela – dwoma milionami dolarów… U nas na razie takie historie się nie zdarzają. Na razie.

Rzeczywistość jest taka, że każde zdobyte przez fundusz pieniądze natychmiast powinny czy mogłyby być rozdysponowane na rzecz potrzebujących – takie ogromne są obecnie problemy i potrzeby. Proponuję założyć, iż z każdej otrzymanej kwoty – o ile nie jest ona w całości wskazana na kapitał żelazny, bądź też nie jest „celowa” np. są to pieniądze projektowe – jakąś część przekazywać na kapitał żelazny (np. 10 %). Należy ubrać to w uchwałę Rady Fundacji, bo inaczej pieniądze te łatwo mogą wyciec na kolejne potrzeby, albo też na utrzymanie personelu – no bo jak tu nie dać pensji. Należy też być cierpliwym. Fundusze lokalne to organizacje z założenia działające w perspektywie dziesiątków lat, pokoleń. Zaczynajmy od małych kwot, od małego kapitału żelaznego, ale konsekwentnie go wzmacniajmy. Z reguły w ciągu roku pozyskamy zdecydowanie więcej środków do natychmiastowego rozdysponowania, ale – kapitał żelazny budujmy nieustannie, nawet kiedy to będzie po kilkaset złotych rocznie.

Dla wizerunku i stabilności funduszu byłoby wspaniałe, gdyby już na samym początku otrzymał znaczącą darowiznę na kapitał żelazny23. Nie jest to niemożliwe. Trzeba porozmawiać z dużymi firmami, z samorządem i przedsiębiorcami. Może są w otoczeniu naprawdę bogate osoby o wielkim sercu. Polacy są coraz bardziej zasobni.

Ludzie od pieniędzy

Fundraiserzy24 to w funduszach bodaj najważniejsze osoby. To głównie od nich zależy ilość pieniędzy spływających do organizacji. Co prawda każdy, kto identyfikuje się z funduszem powinien być mniej czy bardziej fundraiserem, jednak najlepiej jeżeli „zawodowymi” fundraiserami są osoby zatrudnione w funduszu25, bądź w inny sposób silnie z nim związane. 

Nie sposób omówić tu zasad pracy fundraiserów, to odpowiedzialna, trudna, wymagająca cierpliwości i taktu praca. Pewnie można się jej nauczyć, ale ważne są też wrodzone predyspozycje – wtedy pojawiają się wirtuozi, w lot rozeznający darczyńców i ich potrzeby, korzystający z każdej sposobności pozyskania środków.

W naszej rzeczywistości należy szukać fundraiserów wśród osób trzeciego wieku. Są zabezpieczeni finansowo, mają ugruntowaną pozycję, doświadczenie, znajomości i czas. Warto dodać, że to nowa profesja i bardzo trudno pozyskać dobrego fundraisera.

Fundraiserzy specjalizują się w swoich metodach: niektórzy organizują finezyjne zbiórki publiczne, aukcje, loterie, inni są specjalistami od pisania projektów, jeszcze inni umiejętnie pielęgnują relacje z darczyńcami prywatnymi.

Metody pozyskiwania pieniędzy

Istnieje szereg metod fundraisingowych stosowanych przez fundusze lokalne. Na początku warto zastosować te najłatwiejsze: rozmowy z darczyńcami (co tak naprawdę jest jednak wielką sztuką, kto rozmawiał, ten wie), zbiórkę publiczną np. z uczniami zaprzyjaźnionej szkoły, aukcję pozyskanych od znanych ludzi gadżetów. Szereg metod fundriasingowych stosowanych przez polskie fundusze lokalne opisanych jest we wpomnianym „Poradniku fundraisera”, warto do niego sięgnąć.  

Dobrze jest pozyskać grant na rozpoczęcie działalności. Grant można pozyskać z samorządu lub np. Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. Przestrzegam przed nastawieniem się na pozyskiwanie środków właśnie poprzez pisanie projektów i ich realizację – w ten sposób trudno utworzyć kapitał żelazny, zbudować dobre, trwałe relacje z biznesem i darczyńcami. 

Projekty mogą w tym pomóc, ale nie zastąpią bezpośrednich kontaktów.

Pisanie tylko projektów i ich realizacja jest łatwiejsze, niż żmudne pozyskiwanie pieniędzy od darczyńców, czy zbiórki publiczne. To droga, która może spowodować, że fundusz nie będzie tak naprawdę się rozwijał, a jedynie da pracę zatrudnionym osobom. 

Inną kwestią jest umiejętność pozyskiwania wsparcia bezgotówkowego: usług (np. bezpłatne użytkowanie biura, prowadzenie księgowości czy druk ulotek), sprzętu (komputerowego czy biurowego), mebli, etc.

Organizacje pożytku publicznego – a takimi są fundusze – pozyskują również środki finansowe z tytułu tzw. 1 %. Jest to z roku na rok coraz znaczniejsza kwota w budżetach tych organizacji26, zapewniająca im w miarę stabilne finansowanie niektórych działań. Oczywiście istnieje również konkurencja w pozyskiwaniu tych środków – organizacji pożytku publicznego jest coraz więcej, stąd ważna jest promocja, przekonanie podatników, że pieniądze zostaną dobrze wykorzystane, podziękowanie im oraz – solidne rozliczenie. 

Promocja

Należy zadbać o promocję adekwatną do stopnia rozwoju funduszu. Logo – niekoniecznie zawierające całą paletę kolorów, bo to okaże się drogie przy produkcji kolorowych ulotek, papier firmowy, ulotki, koniecznie strona internetowa (którą może popełnić zaprzyjaźniony student), na pewno raport roczny itp. Namawiam do skromności, jeżeli chodzi o formę, bo źle wygląda w odbiorze kolorowa ulotka na ekstra papierze, w której prosi się o datki dla biednych dzieci. 

Wraz z rozwojem funduszu promocja powinna być coraz bardziej wyrafinowana (co nie znaczy, że „bizantyjska”): rozbudowana strona internetowa (gdzie w „aktualnościach” regularnie pojawiają się aktualności), foldery, spoty radiowe i telewizyjne, teczki, gadżety, długopisy, kalendarze, koszulki z logo dla stypendystów itp. 

Niezwykle ważna jest obecność w mediach, o czym już wspominano. Dziennikarze, to wielcy przyjaciele funduszu, trzeba ich pozyskać i utrzymać. 

Usługi dla darczyńców

Każdy ma swoje potrzeby filantropijne. Z badań wynika że ludzie w pierwszym rzędzie dają pieniądze z potrzeby serca. To piękne i ważne. Fundusz lokalny tę potrzebę serca powinien umieć zagospodarować. W zależności od zasobności portfela, każdy darczyńca powinien mieć ofertę trafnego wykorzystania jego pieniędzy na to, na co sobie życzy. Może kupić los na loterii z dochodem przeznaczonym na fundusz stypendialny, może kupić bilet-cegiełkę na koncert charytatywny, może na aukcji zakupić obraz, może wpłacić swoją darowiznę na któryś z utworzonych w ramach funduszu funduszy celowych np. stypendialny, na rzecz dzieci niepełnosprawnych, zdrowotny, wspierający artystów. Może w końcu założyć swój odrębny fundusz imienny27. Fundusz lokalny te możliwości powinien stworzyć i umiejętnie stosować. 

Przy namawianiu do utworzenia funduszu imiennego, warto podkreślać fakt, że darczyńca nie musi zakładać odrębnej fundacji – rejestrować jej, zatrudniać pracowników, wyposażać biura – tym wszystkim dysponuje fundusz lokalny, który jakby gromadzi w sobie kilka czy kilkadziesiąt fundacji. Darczyńca może założyć swoją „fundację” wewnątrz funduszu lokalnego, może też ją sam nazwać. Fundusz honoruje decyzję darczyńcy, na co chce wydatkować swoje pieniądze (jest to zawarte w umowie powołującej wewnętrzny fundusz). Oczywiście darczyńca wraz z utworzeniem wewnętrznego funduszu przekazuje na jego kapitał żelazny określoną kwotę28, którą co roku może zwiększać. (Jeżeli teraz nie dysponuje pełną kwotą potrzebną do założenia funduszu zgodnie z regulacjami wewnętrznymi, wpłaty można rozłożyć w czasie, póki nie uzbiera pełnej kwoty będzie to „fundusz w budowie”).

Fundusz lokalny rzecz jasna nie może naruszyć tego kapitału, inwestuje go i pozyskany dochód wydatkowuje zgodnie z wolą darczyńcy. Oczywiście wola darczyńcy nie może wykraczać poza statut funduszu. 

Pojawia się kwestia kosztów prowadzenia tych „wewnętrznych fundacji”, to precyzowane jest również w umowie lub stanowi procent z dochodu z kapitału żelaznego.

Wydawać mądrze pieniądze

Fundusz pieniądze pozyskuje, ale też wydaje. Wielką sztuką jest roztropne i trafne ulokowanie niewielkich na początku pieniędzy funduszu, tak, aby dokonały jak największej pozytywnej zmiany w społeczności. Partnerami w tej trudnej sztuce są przede wszystkim lokalne organizacje pozarządowe, które doskonale znają potrzeby mieszkańców. 

To wraz z nimi fundusz lokalny powinien definiować najważniejsze problemy trapiące społeczność lokalną i określać programy mające na celu ich łagodzenie. Programy mogą mieć na celu np. aktywizację zagrożonej bezrobociem młodzieży, włączenie do życia społecznego osób trzeciego wieku29, zapobieganie wśród dzieci wadom postawy, łagodzenie skutków bezrobocia itp.

Pod te programy ogłaszane są konkursy grantowe, na które fundusz przeznacza określoną kwotę. Aby konkurs ogłosić, należy przygotować jego regulamin, formularz wniosku, sposób oceny przez komisję grantową, formularz umowy i sprawozdania. Musi zostać powołana komisja grantowa. Jest to dość trudny proces, do którego trzeba dobrze się przygotować. Trzeba się też nastawić na instruktaż organizacji pozarządowych w zakresie pisania projektów, co oznacza ze pracownicy funduszu sami muszą posiąść tę trudną sztukę.

Czy do konkursów grantowych warto zapraszać (dopuszczać) szkoły i inne instytucje? To zależy od uwarunkowań lokalnych. Jeżeli w społeczności jest mało organizacji, to pewnie tak. W innym przypadku jestem przeciwny – fundusze powinny wspierać aktywnych obywateli skupionych w założonych przez nich, niezależnych organizacjach, a nie administrację publiczną, która dysponuje budżetem z naszych podatków. W ostateczności można współpracować z radami rodziców, które znajdują się we wszystkich placówkach oświatowych.

Programy stypendialne

Wykształcenie jest przepustką do lepszego życia dla dzieci z rodzin ubogich. Polskie fundusze lokalne to dostrzegają, dlatego tak popularne są wśród nich programy stypendialne30 (bodaj, że popularniejsze niż programy grantowe, odwrotnie niż w funduszach amerykańskich). Przekazanie stypendiów wiąże się z ogłoszeniem konkursu stypendialnego, i – podobnie jak przy grantach – opracowaniem regulaminu konkursu, formularza wniosku, metody oceny, umowy, rozliczenia itp. To ogrom pracy, ale bardzo satysfakcjonującej, ponieważ pojawia się konkretny efekt – dzieciak zdobywa wykształcenie. Pojawia się też sporo problemów: z udokumentowaniem dochodu (czasami wpisany dochód stanowi „zero”, do czego dość trudno przekonać komisję stypendialną), z PITami (studenci dorabiający muszą mieć odprowadzony podatek dochodowy, również uczniowie szkół średnich mający płatny staż), z udokumentowaniem pracy społecznej (z reguły stypendystów zobowiązuje się do świadczenia pracy wolontarystycznej w funduszu lub w innych organizacjach czy instytucjach). Gra jest jednak warta świeczki i – jak wspomniano – warto od tego zaczynać.  

Niebagatelna jest także pomoc stypendystów w różnych wydarzeniach organizowanych przez fundusz, a także kształtowanie w nich postawy przyszłych darczyńców.

Inne działania

Stare, amerykańskie fundusze lokalne z zainteresowaniem przyglądają się działalności młodziutkich funduszy polskich. Tam większość z nich ma po kilkadziesiąt lat – pierwszy powstał w Cleveland w stanie Ohio w 1914 roku. Często nie mają styczności z bezpośrednimi odbiorcami ich działań, bywają skostniałe, po prostu pozyskują i dzielą pieniądze. Zazdroszczą nam witalności, pomysłów, rozlicznych kontaktów, realizacji projektów. My natomiast zazdrościmy im zasobności (największy fundusz dysponuje kapitałem żelaznym w wysokości ponad 1 mld dolarów, ciekawe jak obronił się przed kryzysem?…).    

Polskie fundusze realizują szereg programów i projektów: organizują konkursy na darczyńcę czy filantropa roku (doskonała metoda odtwarzania kultury filantropii), aktywizują seniorów, młodzież, bądź też działają na rzecz integracji międzypokoleniowej, edukują, organizują konkursy literackie, artystyczne, wydają publikacje, podręczniki do historii lokalnej dla dzieci i młodzieży31, organizują badania lekarskie, wycieczki, zawody sportowe itp.

Dla przykładu

W raporcie rocznym Fundacji Elbląg za 2008 rok przedstawione zostały dotychczasowe „twarde”, dziewięcioletnie osiągnięcia elbląskiego funduszu.

Fundacja Elbląg:

  • zgromadziła na kapitale żelaznym 861.955  zł w ramach 11 funduszy wewnętrznych
  • pozyskała 3.000.000 zł darowizn oraz poprzez konkursy grantowe
  • przekazała 684 stypendiów na kwotę ponad 580 000 zł (Programy Stypendialne „Szansa”, „Słonik”, „Agrafka Muzyczna”);
  • przekazała 168 grantów dla organizacji pozarządowych, grup nieformalnych, szkół, domów kultury, organizacji seniorskich itp. na kwotę 350 500 zł;
  • w ramach Programu Literackiego wydała sześć publikacji (kategoria Elbląski Rękopis Roku) oraz wyłoniła i nagrodziła nagrodą finansową (2000 zł)  sześciu elbląskich literatów (kategoria Elbląska Książka Roku);
  • zorganizowała siedem edycji Konkursu o Tytuł Filantropa Roku, w których złożono łącznie 666 nominacji na 309 firm i osób; tytuł Filantropa Roku oraz statuetkę Ferdynanda otrzymało ośmiu darczyńców, a dwudziestu siedmiu zostało wyróżnionych;
  • utworzyła Klub Stypendysty skupiających kilkunastu stypendystów;
  • wydała podręcznik do historii lokalnej dla gimnazjów: „Elbląg. Historia i dziedzictwo” oraz podręcznik dla dziecka „Elbląg i okolice. Wyprawa w dawne czasy” wraz z przewodnikiem dla nauczyciela;
  • przekazała dla Rad Rodziców oraz Komitetów Rodzicielskich elbląskich szkół i przedszkoli ponad 55 000 zł na wspieranie działań związanych m.in. z rozwojem współpracy rodziców ze szkołami;
  • w ramach projektu „Elbląskie oblicza patriotyzmu” wydała 5 książek o szeroko rozumianym patriotyzmie lokalnym;
  • promuje młodych artystów poprzez występy na Gali oraz pomoc w wydawaniu płyt (2 płyty);
  • sfinansowała główne nagrody finansowe (2000 zł) dla laureatów corocznego Konkursu na Najlepszą Inicjatywę Elbląskich Organizacji Pozarządowych im. dr Aleksandry Gabrysiak;
  • przeprowadziła szereg akcji fundraisingowych (w szkołach – zbiórki w hipermarketach, aukcje podczas Gali), w ramach których współpracuje z ok. 300 wolontariuszami;
  • utworzyła Studio Telewizyjne, w ramach którego działa Eksperymentalna Młodzieżowa Inicjatywa Telewizyjna EMIT, emitująca swoje materiały filmowe w Telewizji Elbląskiej, stronie www.telewzijaobywatelska.og.pl  oraz telewizjach kablowych w Polsce.
  • utworzyła Galerię Charytatywną, w ramach której można nabyć różnego rodzaju przedmioty (m. in. rękodzieła artystów, unikalne, pamiątkowe przedmioty), z których dochód jest przeznaczany na jeden z funduszy składowych Fundacji Elbląg.

Na zakończenie

Powyższy tekst oparłem na własnych, kilkunastoletnich doświadczeniach przy tworzeniu i zarządzaniu funduszem lokalnym w Elblągu. Mam świadomość – zwłaszcza po wizytach w funduszach lokalnych w Cleveland, Seattle czy Santa Fe – jak wiele nauki przede mną, moimi przyjaciółmi z polskich funduszy i wszystkimi, którzy chcą się zmierzyć z tą piękną ideą. Nie obawiam się tego. Każdy rok pracy przynosi nowe wyzwania, doświadczenia, zmartwienia i radości. Nie ma mowy o zniechęceniu. Pojawia się natomiast ogromna satysfakcja, że oto uczestniczy się w tworzeniu podstaw ważnej społecznie organizacji, która przetrwa pokolenia i która pomoże wielu, wielu ludziom. 

Ostatnia rada: nie należy pochopnie podejmować decyzji o tworzeniu funduszu, ale jeżeli ta decyzja zapadnie, należy być konsekwentnym i cierpliwym. Fundusz w przyszłości stokrotnie się odpłaci. Namawiam do tworzenia funduszy lokalnych. Warto.

Autor jest inicjatorem powstania i od dziesięciu lat prezesem Fundacji Elbląg – Funduszu Lokalnego Regionu Elbląskiego. Więcej informacji: www.fundacja.elblag.pl.  

Co dalej